*Oczami Harry'ego*
Zaprowadziłem ciągle bujającą się Cher za ścianę i przycisnąłem ją do niej aby nie upadła. Spojrzałem w jej czekoladowo brązowe oczy lekko otępiałe i odgarnąłem jej kosmyk włosów za ucho.
- Co ty robisz, chcesz mnie zgwałcić koniku ? - zapytała. Nie będę kłamał zachciało mi się wybuchnąć donośnym śmiechem.
- Cher, posłuchaj mnie dobrze ? Spróbuj się skupić. - poprosiłem. Ta kiwnęła głową i patrzyła w moje oczy. Westchnąłem myśląc od czego zacząć.
- Wiesz, że jesteś dla mnie bardzo ważna prawda ? - spytałem. Ona pokiwała głową i spuściła wzrok. Wiedziałem, że nic to nie da. Znałem ją trochę i miałem świadomość, ze jak zaczyna pić to na jednym kieliszku nigdy się nie kończy. To właśnie najbardziej mi się w niej podobało...ten nie umiar. No ale inni by powiedzieli, że kobieta która pije nie jest prawdziwa kobietą i by ich to odstraszało, a mnie to właśnie przyciągało.
- Chciałem cię przeprosić za to, że obraziłem cię wtedy na spacerze. - próbowałem jakoś to wytłumaczyć prostymi słowami by zrozumiała.
- Tak, a gdzie mój konik ? - ta wypowiedź upewniła mnie w tym, że nie da się z nią dziś porozmawiać.
- Choć. - powiedziałem i pociągnąłem ją za rękę.Ta się wyrwała i upadła na ziemię. Natychmiast ją podniosłem i posadziłem na najbliższym krześle.
- Widzisz co zrobiłeś ? Wywaliłam się przez ciebie. - krzyknęła. Uspokoiłem ją i powiedziałem dlaczego ją pociągnąłem za rękę.
- Prześpisz się u mnie i rano wszystko ci wytłumaczę. - powiedziałem.
- Nie-e ja nigdzie nie idę bez Javadda i konika. - odparła. Ciężko westchnąłem i zostawiłem ją na chwilę aby pójść do Zayna.
Zaszedłem za ścianę i usiadłem obok Zayna.
- Ej stary mam prośbę. - zacząłem.
- Gdzie Cher.? - zapytał.
- Właśnie, ja chce ją zabrać do domu żeby się przespała bo chce z nią normalnie pogadać, ale ona mówi, że nie pojedzie bez Javadda. - odparłem i buchnąłem śmiechem.
- Dobra. Odprowadzę was do samochodu i pojedziecie. Zaprowadziłem go do Cher, które dalej siedziała. Spojrzała na nas z tępym uśmiechem. Zayn musiał wziąć ją na barana, bo inaczej nie ruszyłaby się z miejsca.
- No to nara. - powiedziałem do Malika i posadziłem Cher z tyłu taksówki po czym usiadłem obok niej. Podczas jazdy brunetka ciągle patrzyła się w okno i jakby usiłowała sobie coć przypomnieć.
- Wszystko okej ? - zapytałem łapiąc ją za rękę.
- Zostaw mnie. - powiedziała i wyrwała dłoń z uścisku. Przyznam nieco się zdziwiłem na tą reakcje, ale nie chciałem wszczynać kłótni. Kierowca wysadził nas przed domem 1D i odjechał. Zaprowadziłem Cher do swojego pokoju i posadziłem na łóżku. Ona siedziała cicho i mi się przyglądała.
- Jesteś śpiąca ? - spytałem.
- Nie. - odparła.
- Jesteś głodna ? - zapytałem.
- Nie. - znowu ta sama odpowiedź.
- To czego chcesz ? - teraz już się wkurzyłem.
- Niczego. - odpowiedziała i podeszła do mnie. Poruszała się w miarę równo. Popatrzyła mi w oczy i przytuliła się do mnie. Wtuliła twarz w mój tors. Objąłem ją i przycisnąłem do siebie.
*Oczami Ellie*
Sesja była okropnie męcząca. Co chwila kazali mi się przemieszczać, zmieniać stylizacje. Kiedy moja makijażystka zajmowała się moimi oczami,chyba dwa razy upomniała mnie abym ich nie zamykała. Po prawie dwóch godzinach wypuścili mnie na "wolność". Przebrałam się w swoje ubrania i pobiegłam ku drzwiom prowadzącym na korytarz.
- No hej ! - krzyknęłam wypadając na korytarz. Siedzieli tam Zayn, Louis i Niall. Rozejrzałam się naokoło i wpadłam w furie.
- GDZIE JEST CHER !? - krzyknęłam i zaczęłam szarpać Zayna za jego bluzę.
- PUŚĆ MNIE KOBIETO ! - odkrzyknął do mnie zdezorientowany mulat i złapał mnie za nadgarstki. - Uspokój się. Posłusznie parę razy wzięłam głęboki oddech i usiadłam.
- Gdzie jest Cher ? - powtórzyłam patrząc na chłopaków. Oni spojrzeli po sobie nie wiedząc co mi powiedzieć. W końcu Niall wyrwał się z odpowiedzią :
- Przyjechał Harry no i on ją ten zabrał co nie. - W tym momencie miałam ochotę udusić Zayna.
- Przecież cię prosiłam, żebyś jej pilnował a nie pozwalał zabierać ją Harry'emu ! - wrzasnęłam. Zaczęłam chodzić po całym korytarzu wykrzykując najgorsze wyzwiska na Harry'ego. W pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach, a kiedy się odwróciłam usta Malika wylądowały na moich. Pocałował mnie delikatnie i odsunął mnie na długość swoich rąk.
- Czy teraz będziesz cicho ? - zapytał. Spojrzałam mu głęboko w oczy i już wiedziałam, że mogę mu zaufać.
Świetny rozdział masz talent nie mogę się doczekać następnego rozdziału
OdpowiedzUsuńOoo, dziękuje :** kończę już pisać <3 będzie w niedzielę o na biwak jutro jadę :))
OdpowiedzUsuń