Obudziłam się i rozejrzałam. Mimo to, że dokładnie rozpoznałam sypialnię zdziwiłam się co tutaj robię. Wczoraj musiałam chyba dużo wypić skoro jakiś ból nie do opisania rozwala mi czaszkę. Przewróciłam się na drugą stronę i oto ujrzałam śpiącego Harry'ego obok mnie.
- O kurwa.- szepnęłam do siebie. Miałam nadzieję, że do niczego nie doszło. Bo co jak co ale kochałam Hazzę jako przyjaciela. Nie chciałam w jakikolwiek sposób naruszać więzi między nami więc po cichu wstałam i wyszłam na korytarz. Z sąsiednich pokoi dało się słyszeć głośnie chrapanie zapewne pozostałych chłopaków. Zbiegłam do kuchni i wlałam sobie sok do szklanki. Co jakiś czas brałam łyk napoju i włączyłam sobie jakąś kreskówkę.*Oczami Ellie*
Od wczorajszego wypchnięcia Zayna za drzwi nie ruszyłam się z miejsca. Siedziałam oparta o sofę i głową pomiędzy założonymi rękami. Kochałam go. Naprawdę go kochałam. O kurwa.
- KOCHAM CIĘ ZAYNIE MALIKU. KURWA KOCHAM. - krzyknęłam na całe mieszkanie. Zrobiłam to bez obaw, ponieważ byłam sama w domu. Cher wczorajszego wieczoru została "uprowadzona" przez Harry'ego.Dobra dość tego siedzenia i użalania się nas sobą, powiedziałam sobie. Wstałam i chwyciłam moją komórkę która leżała w kuchni na blacie. Wybrałam numer do Cher i czekałam aż odbierze.
- Halo? - usłyszałam głos zaspanej przyjaciółki.
- He-ej - wyjąkałam.
- Coś się stało? - zapytała mnie. Mocno pociągnęłam nosem, a łzy same zebrały się w oczach.
- Nie, ni-ic. - odparłam z trudem kontrolując wybuch płaczu.
- Jak chłopcy wstaną to przyjadę do domu.- powiedziała Cher.
- Nie musisz. Naprawdę. - wydusiłam z siebie i rozłączyłam.
*Oczami Harry'ego*
Chciałem objąć ramieniem leżącą obok mnie Cher, ale kiedy machnąłem ręką w jej kierunku moja ręka pacnęła na pustą część łóżka.
- Co kurwa?! - szepnąłem sam do siebie. Pięknie znowu mi zwiała. Ale nie, nie odpuszczę jej, myślałem. Narzuciłem na siebie białą koszulkę i czarne rurki, po czym zbiegłem po schodach do salonu. Ktoś siedział na kanapie, lecz nie zwracałem uwagi kto to. Po prostu machnąłem ręką i już otwierałem drzwi wejściowe.
*Oczami Cher*
Siedziałam sobie i oglądałam kreskówkę popijając sok kiedy nagle z góry zbiegł Harry i nawet na mnie nie patrząc popędził do drzwi i je otworzył.
- Harry! - krzyknęłam kiedy już zamykał drzwi. Szybko wstałam i złapał jeszcze skrawek jego białej koszulki. - Harry, poczekaj. Gdzie idziesz? - On odwrócił się i od razu mnie przytulił mocno do serca.
- Kocham cię. - szepnął. Ciężko westchnęłam. Tez go kochałam. Razem usiedliśmy na sofie i obejrzeliśmy parę odcinków "Family Guy" które miał na płytach.
Trochę później poszłam do kuchni aby napełnić miskę kolejną już z kolei porcją popcornu kiedy nagle dostałam sms-a.
- Od kogo to? - usłyszałam głos Harry'ego który objął mnie od tyłu. Odepchnęłam go łokciem i odwróciłam się w jego stronę.
- To od Els. Pyta się kiedy będę. westchnęłam. Obiecałam jej że gdy tylko któryś z was się obudzi od razu do niej pojadę.
- Aha. - odparł cicho Hazza i wlał sobie soku i oparł się o ladę kuchenną.
- Zawiózł byś mnie? - zapytałam łapiąc go na wolną dłoń.
- No nie wiem. - powiedział i uśmiechnął się podejrzliwie.
- Oj no proszę. - błagałam patrząc mu prosto w zielone oczy.
- Zmuś mnie. - odparł odkładając pusta szklankę za siebie. Przytuliłam go i pocałowałam w policzek.
- Błagam. - powiedziałam. On się odsunął i w spinterskim tempie złapał kluczyki od samochodu.
- Kto ostatni ten ciota! - krzyknął na cały dom, a ja stałam jak wryta. Chwilę później z gry zbiegł kolejno Zayn, Niall, Louis i Liam w swoich piżamach.
- JEDZIEMY DO NANDOS???- wrzasnął Nialler. Wybuchnęłam głośnym śmiechem, a za mną Lou i Zayn.. Liam pozostawał niewzruszony.
- Czy mogłabyś nas oświecić po co Hazz się wydarł? - zapytał grzecznie.
- Bo my się ten...bawimy xd. - odparłam i wybiegłam z domu. Wsiadłam do białego Rand Rovera Lokowatego chłopaka i opowiedziałam mu w drodze ową dziwną sytuacje z domu.
*Oczami Zayna*
Po wyjściu Cher przecisnąłem się przez schody i poszedłem z powrotem powalić się na łóżko, ale w ostatnim momencie chwyciłem telefon z szafki nocnej lecz grawitacja wygrała i padłem na łóżko. Patrzę, sms od Ellie.
"kocham cie."
Te dwa słowa które tak wiele dla mnie znaczyły. W trybie natychmiastowym zebrałem się, ubrałem i zamówiłem taksówkę. Czekałem na nią z 10 minut. Wreszcie żółte auto podjechało więc wsiadłem i szybko podałem adres.
-----------------------------------------
Nie wiem czy nie pisze tego bloga tylko dla siebie no ale to kolejny rozdział KTO CZYTA KOMENTUJE C: